Wiele miast (374)
Prezes PKP SA w Money.pl o Pendolino, patologiach w związkach zawodowych i...Marii Wasiak

- PKP były państwem w państwie - tak początki pracy w Polskich Kolejach Państwowych w 2012 roku wspomina prezes zarządu Jakub Karnowski. W rozmowie z Money.pl opowiada o dużych zmianach, czekających pasażerów, polityce wobec ponad setki związków zawodowych, dobrowolnych odejściach z pracy na kolei i nowej minister infrastruktury.

Reklama
Trzy spółki z grupy PKP - PKP Energetyka, TK Telekom oraz PKP Informatyka - miały być sprywatyzowane do końca roku. Pod koniec września wciąż nie ma na nie kupca. - Sprzedaż spółek to bardzo skomplikowany proces i wymaga pewnych rozstrzygnięć wewnętrznych w grupie, zanim dojdzie ostatecznie do prywatyzacji. Powoli przygotowujemy do tego PKP Energetykę oraz TK Telekom - mówi w Money.pl Jakub Karnowski, prezes zarządu PKP SA. - Jeżeli nie ma dobrej oferty, to nie robimy nic na siłę. Do prywatyzacji dochodzi, jeżeli wydaje nam się to dobre dla spółki i całego systemu kolejowego w Polsce.

Celem numer jeden - jak podkreśla Karnowski - jest w tej chwili prywatyzacja PKP Intercity jest oczywiście celem numer jeden. Prezes liczy na to, że sytuacja w tej kwestii może nabrać tempa, kiedy w grudniu Pendolino wjedzie na tory.

- Pendolino to pewien skrót myślowy, symbol zmian w polskiej kolei. Największe inwestycje dzieją się w tym roku i one są po to, żeby te nowoczesne i szybkie pociągi miały gdzie jeździć. Pociągi sunące po zmodernizowanych torach to będzie wisienka na torcie - mówi w Money.pl Jakub Karnowski. - Do nowych pociągów dochodzą również inne rzeczy, jak na przykład dynamiczny system sprzedaży biletów, który będzie zbliżony do tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni na rynku lotniczym. Jeżeli zakupimy bilet z 30-dniowym wyprzedzeniem, to cena będzie znacząco niższa.

Szef PKP SA odpowiada też na zarzuty, że Pendolino są zbyt nowoczesne, jak na możliwości polskich trakcji. - Te pociągi są na 30 lat. I jeżeli nawet są minimalnie za nowoczesne w stosunku do infrastruktury, to zakładamy, że wszystko z czasem będzie coraz lepsze, szczególnie gdy mamy ogromne nakłady finansowe na inwestycje - wyjaśnia Karnowski. - Niemcy robili podobnie w latach 70 - kupowali tabor, który był za dobry dla ich infrastruktury. Z czasem jedno do drugiego przystawało.

Karnowski przypomina, że ten rok będzie rekordowy, jeśli chodzi o wydatki na polską kolej. A tym samym, najgorszy dla pasażerów. - Wydamy ponad 7 miliardów złotych na to, żeby zmodernizować zaniedbaną przez lata infrastrukturę - mówi w Money.pl. - Jednak gdy remontuje się linię kolejową, to pociągi muszą pokonywać trasę wolniej, albo - jak na trasie z Warszawy do Białegostoku - nie jeżdżą w ogóle. Tylko wtedy mogą wejść tam robotnicy i pracować. Na kolei nie można łatwo zrobić objazdu, tak jak to jest na autostradach.

Prezes PKP zapowiada też w najbliższym czasie wiele posunięć, które mają poprawić finansową sytuację firmy, choć mogą okazać się niepopularne. Nie tylko dla pasażerów.

- Nie każda linia jest święta. Jeżeli nie ma zarówno pasażerów, jak i towarów do przewożenia, to trasę należy zlikwidować. Nie każda ma ekonomiczny sens - zapowiada Karnowski w Money.pl. - Może tak było 100 lat temu, ale nie teraz. Racjonalizujemy linie, modernizujemy i przywracamy szybkie prędkości na trasach, na których jest popyt. Udaje się też realizować program dobrowolnych odejść i obywa się to bez problemu. Ogółem z PKP SA odejdzie około 300 osób.

Relacje ze związkami zawodowymi prezes Karnowski ocenia jako "lepsze niż można by było oczekiwać". - Udało nam się porozumieć w sprawie ulg przewozowych dla kolejarzy i ich rodzin, udało nam się porozumieć w sprawie prywatyzacji PKP Cargo - wylicza.

O kosztach utrzymania ponad stu związków zawodowych, na które PKP wydaje 25 milionów złotych rocznie mówi dyplomatycznie: - Utrzymanie związków zawodowych w grupie PKP kosztuje sporo, ale staramy się to racjonalizować. Jednocześnie wiemy, że jest dla nich miejsce w naszej grupie i trzeba ponosić pewne wydatki.

Racjonalizowanie ma - jak tłumaczy w Money.pl Jakub Karnowski - wyeliminować również patologie. Takie jak w przypadku jednego z kolejarzy z Nowego Sącza, który ustalał grafik pracy tak, by zarabiać więcej niż prezes.

- Zwalczamy wszystkie patologie w grupie, również te reprezentowane przez działaczy związkowych, chociaż są to nieliczne przypadki. Wprowadzamy kodeksy etyki, żeby pomóc pracownikom zrozumieć, jak w niektórych sytuacjach należy się zachowywać, żeby nie dochodziło do dziwnych rzeczy - tłumaczy Karnowski. - Na przykład, gdy szef audytu sprzedawał bilety konkurencyjnych spółek, a jednocześnie odpowiadał za kontrole kas. Takich przypadków było bardzo dużo. One wynikały czasami po prostu z niewiedzy, czasami ze złej woli lub czegoś gorszego. Eliminujemy takie rzeczy.

Natomiast Marii Wasiak, poprzedniej prezes PKP SA i wiceprezes w obecnym zarządzie, która objęła tekę ministra infrastruktury i rozwoju w rządzie Ewy Kopacz prezes Jakub Karnowski wystawia wręcz laurkę:

- Nie jest dobrym zwyczajem ocenianie przełożonego, ale panią minister znam od 20 lat. Obowiązków kierowania zarządem PKP SA podjąłem się tylko dlatego, że zgodziła się mnie wesprzeć w tym zadaniu - komentuje w Karnowski. - Maria Wasiak jako członek zarządu zajmowała się między innymi koordynowaniem procesów prywatyzacyjnych. To właśnie ona zainicjowała proklienckie zmiany na kolei.

Autor: Mateusz Ratajczak, Money.pl
stat4u PortalPOLSKA.pl