Wiele miast (7)

Lekcja bohaterstwa dla młodzieży Elitarnego Liceum Ogólnokształcącego w Nowym Sączu

W Elitarnym Liceum Ogólnokształcącym gościł  kpt. Stefan Kulig, jeden z czterech, żyjących na Sądecczyźnie żołnierzy wyklętych. Uczniowie kl. Ia i Ib w skupieniu słuchali opowieści o latach okupacji hitlerowskiej i czasach powojennych. Ogromne wzruszenie towarzyszyło kapitanowi, kiedy wspominał swoje ciężkie wojenne losy. Towarzyszący gościowi, Jan Ruchała z Polskiego Towarzystwa Historycznego uzupełniał jego wypowiedź, wzbogacając ją cennymi informacjami popartymi udokumentowaną źródłami wiedzą historyczną. 

Reklama
Wzruszenie udzieliło się także uczniom, zwłaszcza wtedy, gdy zobaczyli na ręce numer obozowy 95664, nadany Stefanowi Kuligowi w Auschwitz.

Kpt. Stefan Kulig urodził się 20 czerwca 1926 r. w Obłazach Ryterskich. Chodził do Szkoły Podstawowej w Rytrze, gdzie wstąpił do Związku Harcerstwa Polskiego. Gdy rozpętała się wojna, miał 13 lat. Jako dziecko wpadł w ręce gestapo. Mimo młodego wieku musiał myśleć jak dorosły 
mężczyzna, bo działał już w konspiracji. 

Wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, następnie do Armii Krajowej, przyjmując pseudonim „Gorol”. 

Jego zadaniem było przeprowadzanie oficerów AK przez granicę w górach, na Słowację. Jak mówi, nie wiedział kim byli, o nic nie należało pytać, wykonywał swoje rozkazy.

Od roku 1940 pełnił funkcję kolportera AK, informował o zaobserwowanych w regionie wojskowych poczynaniach Niemców. Do swojego domu rodzinnego nie wracał przez długi czas, ponieważ wiedział, że gestapo go poszukuje. 
   
 
Jednak Wigilię, 24 grudnia i święta chciał spędzić z rodziną, ale skończyło się to dla niego źle, bo ktoś go zdradził. Najpierw trafił do więzienia w Nowym Sączu, gdzie był torturowany. Następnie został przewieziony do Tarnowa. Ostatecznie został przetransportowany do obozu koncentracyjnego Oświęcim Brzezinka, gdzie otrzymał numer 95664. 
 
Tam poddawany był eksperymentom pseudomedycznym. Został celowo zakażony tyfusem plamistym przez personel spod znaku SS. Jesienią 1944 r., wraz z grupą więźniów został wywieziony do Oranienburga, a następnie pieszo wszyscy szli do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. 
 
Pod koniec 1944 r. przetransportowano go do Barth, gdzie przymusowo pracował w zakładach samolotowych Heinkel. W kwietniu 1945 r. był już w Ravensbruck. Wolność przyszła 3 maja 1945 r. Wraz z kilkunastoosobową grupą więźniów pozostałych przy życiu, został odbity przez Armię Czerwoną. 
 
Po wojnie jego działalność się nie zakończyła. Po powrocie do domu, zaczął z kolegami walczyć przeciwko reżimowi stalinowskiemu. W maju 1946 roku został aresztowany jako podejrzany o działalność przeciwko PRL. W 1948 UB aresztowało go za przynależność do Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej. Nie miał pojęcia, że jego bracia również działali w PPAN. Dowiedział się o tym podczas przesłuchań. 23 grudnia 1948 r. został skazany na 5 lat więzienia. Karę odsiadywał w różnych miejscach. Po powrocie do domu musiał meldować się na UB i MO. Był pod stałą obserwacją agentów UB. Udało mu się zatrudnić na składnicy drewna i pracował tam, aż do przejścia na emeryturę.
 
Kiedy zapoznaliśmy się z niezwykle przejmującym życiorysem naszego sądeckiego bohatera, Jan Ruchała zapytał nas, jak my byśmy postąpili, gdybyśmy znaleźli się w takiej sytuacji, jak nasz gość. Ku dumie wychowawców, nasi koledzy wywołani do odpowiedzi, zgodnie stwierdzili, że podjęliby taką samą decyzję, bo jak mówią:  lepiej umrzeć bohatersko w imię narodu, niż żyć, a potem zginąć jak zwykły tchórz. Wspomnieli także, że to właśnie my, młodzi ludzie powinniśmy bronić ojczyzny i dbać o jej dobre imię. Najbardziej zaskoczyła nas wypowiedź kpt. Stefana Kuliga, w której oznajmił nam, że to nie Niemcy, nie Rosjanie, ale polscy komuniści potraktowali go najgorzej. Stefan Kulig jest „żywym pomnikiem historii” i świadectwem na to, że wiara i miłość do Ojczyzny pomogły mu przetrwać tamte straszne czasy.


 
Jesteśmy wdzięczni, że zechciał podzielić się z nami swymi przeżyciami. Dziękujemy gościom za niezapomniane chwile, które pozostaną nam w pamięci.
 
Na zakończenie warto przytoczyć maksymę autorstwa Józefa Piłsudskiego: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.”
 
Gabriela Cięciwa, uczennica ELO w Nowym Sączu
Zdj. Jan Ruchała, Jarosław Mleczko

 
stat4u PortalPOLSKA.pl