Wiele miast (345)
Erotyzacja kultury, satanizm i tańce przy umywalce

Kiedy w sieci pojawił się najnowszy teledysk Donatana, wiele Słowianek mogło czuć się wyróżnionych. Produkcja wychwala bowiem polskie dziewczęta i zachęca mężczyzn, by właśnie wśród nich szukali idealnych żon. Klip doceniono także zagranicą, a reporterka BBC postanowiła zbadać, w czym tkwi fenomen młodych panien tańcujących w narodowych strojach. Odwoływanie się do kultury ludowej w hip hopie jest swego rodzaju nowatorstwem, zwłaszcza, że wszelkie obrzędy słowiańskie dawno odeszły w zapomnienie. 

Reklama
Wypiekanie chleba, swojska śmietana, stroje ludowe, akordeon i skrzypce - zestaw, którego nie powstydziliby się dyrektorzy najsłynniejszych grup związanych z pieśnią i tańcem ludowym. Smaczku dodaje klimat polskiej chaty, strzecha na dachu oraz warkocze białogłów występujących w teledysku. Niech sielskie obrazy nikogo nie mylą! Według niektórych Donatan i Cleo przemycają demoniczne treści.
 

Kiedy obejrzy (teledysk) wierzący, niewątpliwie niezwłocznie poszuka różańca - twierdzi redaktor katolickiego portalu PCh24 Eugeniusz Kosiński. Dla niego bowiem patriotyzm jest silnie związany z wiarą w Boga, a takiego powiązania zabrakło w klipie. Zamiast tego - według publicysty - mamy znane nam doskonale „narodowe” i „rodzime” pogaństwo, które już raz pokazało na co je stać, produkując niejakiego Adolfa H. i jego wesołą gromadkę.
 
Boję się, co by było, gdyby Cleo zamiast: wiemy, jak poruszać tym, co mama w genach dała, zaśpiewała: wiemy, jak poruszać tym, co Bozia w naturze dała... Do oskarżeń o pogaństwo i satanizm (modelka Donatana wybrała pseudonim Luxuria Astaroth, co oznacza grzech nieczystości oraz imię demona) doszłaby jeszcze profanacja, a takie coś to nawet mi by się nie spodobało w tym teledysku, którego może nie oglądam pasjami, ale uznaję za interesujący wytwór kultury nowoczesnej. Do tej pory nie rozumiem, dlaczego nawet na slawistyce zamiast mitologii słowiańskiej zmuszona jestem czytać grecką czy rzymską.
 
Uważam, że w polskiej muzyce doszło do czegoś znacznie gorszego, zresztą we wstępie utworu Donatana zawarta jest wyraźna sugestia, że nie należy go traktować całkiem serio. Z niepokojem przyglądam się najnowszemu nagraniu Nataszy Urbańskiej pod tytułem "Rolowanie". Artystka (hm, była artystka) opowiada o imprezie, która przerodziła się w kolejny melanż (after czy before), a także o tym, że na zapleczu klubu pali marihuanę popijając sodą i dżusem. Od utalentowanej wokalistki teatru Buffo, nie pierwszej już młodości zresztą, oczekiwałabym więcej. Ale nie to jest najgorsze. W teledysku Urbańska tarza się po łazience, myje sanitariaty językiem i z powodzeniem mogłaby zastąpić mop lub szmatę do podłogi.

Przyjmując, że z łazienki  klubu, w którym melanż poniósł Nataszę, korzysta więcej użytkowników w stanie "podniesionego flow", widzę w tym teledysku niebezpieczne przesłanie o braku podstawowej umiejętności korzystania z pomieszczenia sanitarnego lub w ogóle wątpliwą znajomość jego przeznaczenia. Co gorsza, wokalista nie zdaje sobie sprawy z tego, co przekazuje młodym ludziom, bo twierdzi, że jest królową z bajki.

Na koniec jeszcze jedno zjawisko w polskiej kulturze najnowszej, które nie daje mi spokoju. Jako że wszelkie artystyczne metamorfozy uważam za przebrzmiałe i nieprawdziwe, nie przemówiła do mnie koncepcja na nowego Michała Wiśniewskiego. Jestem wdzięczna, że czerwone lub zielone włosy nie dają mi po oczach, jednak obecny image (także muzyczny) za bardzo mnie jeszcze szokuje, bym mogła powiedzieć o nim coś dobrego. Zwłaszcza, że w parze ze stylizacją idzie dość tandetna muzyka. Gdy pierwszy raz usłyszałam fragment piosenki o filiżance, pomyślałam: O, Wiśniewskiego znowu do reklamy wzięli. Po chwili spostrzegłam, że reklama ciągnie się jakby trochę za długo, więc postanowiłam pogłębić swoją wiedzę za pośrednictwem wyszukiwarki internetowej.
 
Chociaż wiem, ile radości potrafi przynieść poranna kawa pita w ulubionej filiżance, nie przemawia do mnie to. Teksty kultury, jak i ich odzwierciedlenia w teledyskach mają to do siebie, że wpisują  się w różne konteksty intertekstualne, a co za tym idzie, skrajne mogą być ich interpretacje, więc.. wybacz Michał.

Erotyzacja kultury nie jest zjawiskiem nowym, nagie panie malował już Rubens, a erotyczne liryki Petrarki wskazywały na fascynację nagimi kobietami, zaś nasz staropolski poeta Jan Andrzej Morsztyn popełnił sonet Na krzyżyk na piersiach jednej panny, w których chrześcijański symbol na szyi niewiasty jest tylko pretekstem do gapienia się w jej biust (O święta mego przyczyno zbawienia! Któż cię wniósł na tę jasną Kalwaryją). Dodam, że poeta tworzył w XVII wieku i takich wierszy uczą dziś w liceum, proszę Państwa!
 
Po obejrzeniu Słowianek nie szukałam natychmiast różańca. Może dlatego, że zawsze wiem, gdzie go mam i zmówiłam go jeszcze przed "seansem" klipu. Nie jest więc on dla mnie "czosnkiem" na satanistyczne wiedźmy Donatana. Wzywałabym raczej do modlitwy intencji nastolatek (i nie tylko, jak widać), które zażywają różnych substancji na bekstejdżu, by potem taplać się w zalanej łazience.

Joanna Kwasigroch
www.nalewoinaprawo.blogspot.com
stat4u PortalPOLSKA.pl