Wiele miast (374)

Raport Money.pl. 2,9 mld zł na 'Bestię', 'Celinę' i inne systemy e-administracji.

W ocenie ONZ poziom e-administracji w Polsce jest gorszy niż w Rosji, a nawet Kazachstanie. Na dodatek jesteśmy tylko niewiele lepsi niż Andora, Czarnogóra, czy Kolumbia. Państwowe systemy informatyczne kosztowały już 2,9 miliarda złotych, a wciąż generują kolejne koszty. portal Money.pl sprawdził, które były najdroższe.

Reklama
Najtańszym są Elektroniczne Księgi Wieczyste, stworzone na polecenie Ministerstwa Sprawiedliwości. Baza, dzięki której każdy może przeglądać wpisy w księgach i składać wnioski o wydanie części dokumentów, kosztowała zaledwie 5,5 miliona złotych. To prawie 200 razy mniej niż najdroższy w zestawieniu system ZUS.
 
Niewiele więcej niż EKW kosztowała... BeSTi@, czyli Informatyczny System Zarządzania Budżetami Jednostek Samorządu Terytorialnego. Łatwo zauważyć, że wśród polskiej e-administracji królują specyficzne nazwy. Ministerstwo Finansów jest na przykład administratorem systemu Celina, który wspomaga pracę organów celnych. Koszt zaprogramowania Celiny to 16,6 miliona złotych.
 
Na drugim biegunie zestawienia są projekty Ministerstwa Zdrowia - eZdrowie (system jeszcze nie wystartował) oraz Kompleksowy System Informatyczny Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
 
Jak zastrzega w rozmowie z Money.pl Krzysztof Bąk, rzecznik resortu zdrowia, "program eZdrowie to nie jeden system a kilka projektów realizowanych pod wspólnym logiem". Łączny budżet całego projektu to 712 milionów, do tej pory resort wydał na ten cel około 494 miliony złotych. - Relizacja projektu przyniesie poprawę jakości obsługi pacjentów, wynikającą z lepszej dostępności informacji o stanie zdrowia pacjentów i ich danych medycznych - tłumaczy Krzysztof Bąk.
 
Jeszcze droższe są w utrzymaniu systemy obsługiwane przez ZUS, czyli Kompleksowy System Informatyczny i Platforma Usług Elektronicznych. W 2011 roku tylko na obsługę KSI zakład wydał 256 milionów złotych, jednak z każdym rokiem kwoty malały. W ubiegłym roku było to już "tylko" 134 milionów. Dlaczego systemy ZUS, z którymi od lat jest najwięcej problemów są najdroższe?
 
- Kompleksowy System Informatyczny ZUS jest jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie rozwiązań IT w Europie. System jest nieporównywalny z żadnym innym działającym w Polsce. Oprogramowanie o takiej skali wymaga ciągłego unowocześniania, a także modyfikacji na potrzeby obsługi zmian w prawie. ZUS dzięki nakładom na KSI przeciwdziała powstawaniu większych kosztów, które znacznie wzrosłyby w przypadku braku rozwoju systemu - tłumaczy Money.pl Radosław Milczarski z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
 

 
Źródło: Money.pl na podstawie danych z poszczególnych ministerstw, ZUS i GUS
 
Okazuje się, że wśród drogich systemów są takie, które od uruchomienia generowały naprawdę niewielkie koszty obsługi. Doskonałym tego przykładem są e-Deklaracje, które w ciągu 2,5 roku były aktualizowane za niewiele ponad 80 tysięcy złotych (koszt całego projektu to ponad 80 milionów złotych). Pieniądze przeznaczone były głównie na usuwanie bieżących usterek. Biorąc pod uwagę koszty systemów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, jest to naprawdę śmiesznie niska kwota.
 
Ocena e-Deklaracji jest jeszcze lepsza, gdy weźmiemy pod uwagę, że od 2008 roku liczba korzystających z oprogramowania urosła z zaledwie 400 osób do aż 5 milionów! W ciągu 7 lat w ten sposób rozliczenie z fiskusem złożyło 11 milionów podatników. To oznacza, że na obsługę każdego podatnika rząd wydał około 9 złotych.
 
Na drugim biegunie znajduje się ePUAP. Jego efekty w zestawieniu z tymi kosztami są - delikatnie mówiąc - mizerne. Cały system kosztował 79 milionów, a konta (czyli inaczej tak zwane profile zaufane) założyło do tej pory około 320 tysięcy osób i instytucji. Koszt każdego z nich? 250 złotych, czyli około 5 kursów taksówką urzędnika do petenta. W 2015 roku utrzymanie techniczne ePUAP będzie kosztować 19 milionów złotych.
 
Eksperci od lat tłumaczą, jak powinien być tworzony prawdziwy i potrzebny system państwowej e-administracji. Postawą jest po prostu odpowiedź na realne potrzeby obywateli. To właśnie dobrze zdiagnozowane zapotrzebowanie kolei stoi za sukcesem Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, czyli systemu za który odpowiada Ministerstwo Gospodarki.
 
CEiDG jest rozwiązaniem postulatu „zero okienka i formalności” przy zakładaniu działalności gospodarczej. Jak zapewniają przedstawiciele resortu, zarejestrowanie firmy możliwe jest w jeden dzień, a przepływ danych między poszczególnymi urzędami - na przykład GUS, ZUS czy urzędem skarbowym - jest automatyczny. Dodatkowo podane przez zakładającego firmę informacje są natychmiast weryfikowane.
 
Jak wynika z danych uzyskanych przez Money.pl w Ministerstwie Gospodarki do tej pory system obsłużył ponad 3,5 miliona wpisów przedsiębiorców i 4,5 miliona wniosków. Projekt wart 32 miliony złotych, od 2012 roku wygenerował tylko 16 milionów złotych kosztów obsługi. Mniej więcej tyle, ile ePUAP kosztuje tylko w ciągu roku.
 
Źródło: Money.pl Sp. z o.o.
stat4u PortalPOLSKA.pl