Zielona Góra
Miś z podsłuchem w żłobku

Zielonogórscy policjanci prowadzą sprawę zainstalowania podsłuchu w maskotce, którą jedno z dzieci przyniosło do żłobka. Okazało się, że tego typu urządzenie zamontowała matka, która chciała sprawdzić sposób sprawowania opieki nad dziećmi przez wychowawczynie.

Reklama
Niecodzienna jest sprawa, prowadzona przez zielonogórskich policjantów, a dotycząca zainstalowania tzw. podsłuchu w maskotce. Z tak „wyposażonym” misiem chodziło do żłobka jedno z dzieci. Na tego typu pomysł wpadała jego mama, która chciała sprawdzić, jak sprawowana jest opieka nad dziećmi przez wychowawczynie placówki. Nie poinformowała o tym fakcie, ani personelu, ani dyrekcji przedszkola. To, że w pluszaku zamontowany jest podsłuch zauważyła jedna z opiekunek dzieci i poinformowała o tym dyrekcję, która zdecydowała się zawiadomić policję. Takim sposobem przedmiotowy miś stał się głównym dowodem w sprawie.

Artykuł 267 § 1 kk mówi o tym, że każdy kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (jkd)
stat4u PortalPOLSKA.pl